Padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj!

Urlop na Mauritiusie

Oprócz długo planowanych wakacji z rodziną, przyjacielem lub deską, przyczyną wizyty na Mauritiusie często gęsto bywa… przypadek. Pomyłka w datach (nie pasują Seszele), super promocja TUI (a widzisz Baśka?!), wygrana w TOTKA albo niespodziewany prezent od dziadka Romka.

Zdarzają się jednak dużo bardziej przykre wypadki. Życiowe. Rozwód, śmierć bliskiej osoby, separacja, choroba, deperesja, utrata pracy i inne podobne, acz niemniej tragiczne powody. Wtedy podejmuje się decyzję o wyjeździe. Wszystko jedno za ile i dokąd. Za wszystkie (qurwa) uciułane oszczędności, byle daleko!

Znowu dostałaś po dupie

Chciałaś dobrze, a wyszło na opak. Byłaś przeświadczona, że szczerość, otwartość i zaangażowanie dadzą w końcu pozytywny rezultat. Nic z tego. Okazało się, że każdy z osobna żyje we własnej zakrzywionej czasoprzestrzeni… nie znalazłaś wspólnego mianownika. Nigdy nie byłaś dobra z kwantówki.

Śmierć, rozstanie, opuszczenie… po prostu samotność. Musisz to przegryźć. Masz poczucie winy, a smutkiem mogłabyś wypełnić kratery wygasłych maurytyjskich wulkanów… i jeszcze by Ci go zostało. Wszystko jedno z jakiego powodu znalazłaś się tutaj, bo tylko oddalenie od codzienności pozwoli Ci na spojrzenie na to z lotu ptaka.

Boli Cię brzuch, a właściwie nie boli, napierdala. Siedzisz na plaży i dumasz, co w tym pieprzonym życiu Ci nie wyszło? Dlaczego akurat spotyka to Ciebie? Jak sobie z tym dasz radę? Wiesz, że jesteś na rozdrożu. CO TERAZ?

Wszystko sią buja tam i spowrotem, a przecież nic morza powstrzymać nie może. Dajesz się wciągnąć w owe wahadło, hipnotyczne głaskanie, sensualny frykcyjny ruch fal. Odpływasz.

Jest w końcu jasne, że nie jesteś winna temu co się stało, ale za własne błędy zawsze będziesz odpowiadać TY SAMA i nikt inny. Pustki po odeszłej osobie nie zapełni nic. Musi się sama zabliźnić. Straty, upadki, boleści i cierpienie są po to, by je poczuć, poznać, nazwać… i przyjąć jako swoje. Dopiero po ich akceptacji będzie można zacząć własną rekonstrukcję.

Powrót do raju powrót do siebie

Gdybym miała magiczną różdżkę, machnęłabym tylko i wszystko byłoby OK. Takie tam pierdoły.

Można chodzić na terapię, studiować metafizykę albo czytać bajki dla dorosłych, zawsze z morałem, często drugim dnem… mroczny las, wilgotny mech, sekrety pegaza szeptane wilkowi do ucha… niektórzy właśnie tak odnajdują utracone skrzydła. I dobrze im tak.

A może medytacja? Hipnoza? Modlitwa? Powrót do łona matki? Ponowne przeżycie własnych narodzin? Podróże w czasie i przestrzeni? Poszukiwanie wszech-prawdy i otwieranie kanałów? Warsztaty samorozwojowe, udoskonalające? Energia, pola magnetyczne, kolory i wibracje? WTF?!

Czy naprawdę tego potrzebujesz? Czy chcesz ponownie „pracować nad sobą”, czy po prostu zajrzeć wgłąb siebie, by wyciszyć burzę?!

Chyba już czas odnaleźć się sama z sobą, na nowo ze sobą zaprzyjaźnić. POKOCHAĆ SAMĄ SIEBIE?!

padlas-powstan-mauritius

Poukładaj sobie klocki

Gniew. A potem smutek. I znowu cholerna złość, niewysłowiony żal, wstyd, a może i nienawiść, może lęk? Tyle razy je tłumiłaś, pora żeby pozbyć się demonów!

Gdy się złościsz, to znak, że ktoś albo coś przekroczyło granice Twojej wytrzymałości. To dobre odczucie, bo pozwala Ci na ochronę Twoich własnych wartości – Twojego najintymniejszego wnętrza. DOŚĆ! „Dłużej tego nie zaakceptuję”, to sygnał, że pora wyjść z systemu.

Gdy jesteś smutna, to znak, że coś straciłaś, coś ważnego. Może do tej pory nie wiedziałaś, że było to ważne? Czy warto walczyć by to odzyskać? Jeśli ta myśl wywołuje u Ciebie złość – przeczytaj poprzedni akapit jeszcze raz 🙂 A może warto się z tym pogodzić i wystartować na nowo, tym razem sama?

Gdy się lękasz, to znak, że pora zadbać o własne bezpieczeństwo. Gdy się wstydzisz, prawdopodobnie odsłoniłaś jakąś część siebie, delikatną, intymną. Uważaj, by nie odsłonić za dużo… Gdy ogarnia Cię smutek, może lepiej go nie wypierać? Dzięki niemu będziesz wiedziała kiedy znowu ogarnie Cię prawdziwa radość.

Nie pozbywajmy się zbyt szybko nieprzyjemnych uczuć i nie oceniajmy ich zbyt pochopnie. Nie oceniajmy siebie samych za posiadanie tych nieprzyjemnych uczuć.  Postarajmy się je raczej zrozumieć i zgodzić się na nie. Zniechęcenie do życia, pretensje, zarzuty kierowane pod własnym adresem to powód wieloletnich depresji. Niewypłakane, zaprzeczone, pozostają i toksycznie nas wypalają.

Pobaw się w zielone

Nawet nie wiesz jakie pokłady energii drzemią w Tobie samej. Jaka witalność, radość i wielkoduszność czeka i chce dać upust swojej mocy! Pomoże Ci w tym natura i samotne jej doświadczanie.

To była dobra decyzja ten wyjazd na Mauritius 🙂 Skorzystaj z niego w pełni, zachłyśnij się światem, pobłąkaj, poobserwuj, posiedź z psami na plaży, posmakuj zachodu słońca… wycisz się i wsłuchaj w swoją duszę. Co w niej gra tak naprawdę? Bez okłamywania samej siebie, bez durnych tłumaczeń i argumetowania? To okazja by odsłonić najciemniejsze pokłady, zrobić bezpokutny rachunek sumienia. I odpowiedzieć sobie na pytanie: co dla mnie najlepsze? Czego chcę, a czego nie chcę z pewnością?

Tylko Ty sama możesz sprawić, by dramat przeradził się w punkt zwrotny, odskocznię, nowy etap życia.

IDZIE NOWE

To mógłby być wpis pod tytułem „dlaczego ten urlop w Sopocie”, bo dzisiaj cieszę się wszystkim co mam, moimi rękoma i nogami, tu i teraz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s