Czasem trzeba pogodzić się z przeciwnościami losu i pochylić głowę. Schyliłam ją tak nisko, że przez trzy ostatnie lata chodziłam zgięta w pół. Siedzę sobie z bagietką pod pachą, beret na bakier i siorbię tę kawę. Wróciłam do Francji. Zatem koniec z Mauritiusem? Nie tak całkiem do końca. Mauritius pozostanie w moim sercu już na … Czytaj dalej Mauritius w sercu, a książka na polskie półki
Kategoria: literatura maurytyjska
Obiecana ziemia. Wojenna historia Żydów na Mauritiusie
Przewodniki milczą. Promocja cmentarzy nie w modzie... Rok 1940. Atlantic, Milos i Pacyfic - stare okręty, wyładowane po brzegi nadzieją i nieśmiałą radością, przybijają do brzegów Ziemi Obiecanej. Tak zaczyna się historia licznej grupy uchodźców żydowskich (około 3600 osób z Polski, Austrii, Czechosłowacji oraz z Niemiec), próbujących przedostać się do Palestyny, by uchronić swe rodziny … Czytaj dalej Obiecana ziemia. Wojenna historia Żydów na Mauritiusie
Zaskakujące China Town (Port Louis)
Zwariowane, ale jakże wygodne miejsce! Wszystko pod ręką: oprócz tanich zabawek dla dzieci, butów, narzędzi i plastikowego sama-nie-wiem-do-czego-to-służy, w tutejszej aptece możesz kupić garnek, a w księgarni dostaniesz doniczkę, sznurki i szampon. czego ja tu szukam Jestem tu nie pierwszy raz, ale dopiero dzisiaj mam czas się rozejrzeć. Chyba tak należy się do tego zabrać... … Czytaj dalej Zaskakujące China Town (Port Louis)
Padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj!
Urlop na Mauritiusie Oprócz długo planowanych wakacji z rodziną, przyjacielem lub deską, przyczyną wizyty na Mauritiusie często gęsto bywa... przypadek. Pomyłka w datach (nie pasują Seszele), super promocja TUI (a widzisz Baśka?!), wygrana w TOTKA albo niespodziewany prezent od dziadka Romka. Zdarzają się jednak dużo bardziej przykre wypadki. Życiowe. Rozwód, śmierć bliskiej osoby, separacja, choroba, … Czytaj dalej Padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj!
Czasy kolonialne to przeżytek. Czyżby?
By uniknąć jałowych dyskusji ze starymi, zazwyczaj wracał tuż przed wschodem słońca. Wtedy jeszcze spali. Mógł wślizgnąć się przez okno na tarasie lub otworzyć skrzypiące drzwi i przejść korytarzem, tuż pod nosem rodzicielskiej sypialni. Wybierał zawsze pierwsze rozwiązanie, trzymając, na wszelkij słuczaj, klucze od wejścia w kieszeni. Wlazł przez niedomknięte okno i zdębiał. Ktoś zebrał … Czytaj dalej Czasy kolonialne to przeżytek. Czyżby?
Wiersz dla mojego białego brata
Poezja w maurytyjskiej literaturze... Nigdzie tak bardzo jak tutaj, nie zastanawiałam się nad moim miejscem na Ziemi. Skąd pochodzę i dokąd się udaję. Co z sobą niosę, czego powinnam się pozbyć, co mogę podarować. Czego jeszcze muszę się nauczyć. Ten wiersz Leopolda Sedara Senghora to najgłębsza bruzda, jaka rysuje się jeszcze w maurytyjskim społeczeństwie. Kolor … Czytaj dalej Wiersz dla mojego białego brata