Czasem trzeba pogodzić się z przeciwnościami losu i pochylić głowę. Schyliłam ją tak nisko, że przez trzy ostatnie lata chodziłam zgięta w pół.
Siedzę sobie z bagietką pod pachą, beret na bakier i siorbię tę kawę. Wróciłam do Francji.
Zatem koniec z Mauritiusem?
Nie tak całkiem do końca. Mauritius pozostanie w moim sercu już na zawsze, a nowe wpisy zapewnie też za niedługo się pojawią… Właśnie pojawiła sią moja książka, która wieńczy tę maurytyjską miłość: „Mauritius – tylnymi drzwiami do raju”.
Można ją kupić on-line w wersji do ściągnięcia na telefon albo tablet, jak również zamówić sobie wersję drukowaną https://ridero.eu/pl/books/mauritius/

Zapraszam do lektury! Stay tunned.
Klik dobry:)
Przybywam, by poznać osobę, która tak trafnie odczytała moje plecenie przy kominku. Zaczynam więc zgłębiać ten blog.
Serdecznie pozdrawiam.
PolubieniePolubione przez 1 osoba