Pływanie z delfinami na Mauritiusie jest źródłem intratnego businessu, nie daj się w to wciągnąć!

Pływanie z delfinami na Mauritiusie. Walnij się w łeb i schowaj ten portfel!

Co piszczy w… maurytyjskim oceanie?

Pływanie z delfinami to kluczowy punkt wielu, rodzinnych podróży na Mauritius. Ta długo wyczekiwana i podniecająca ciekawostka, stanowi dzisiaj „turystyczny wabik” dla nieświadomych jej konsekwencji uczestników.

W ciągu ostatnich dwudziestu paru lat, w wodach otaczających Mauritius zidentyfikowano ponad dwadzieścia gatunków ssaków morskich. Niektóre, takie jak humbaki i orki, zatrzymują się na tutaj na wycielenie lub odpoczynek, podczas gdy wieloryby pilotowe, kaszaloty i małe delfiny długogłowe (Dauphins à long bec – Stenella longirostris) oraz tłuściutkie butlonosy (Grand Dauphins souffleurs – Tursiops aduncus), wybrały to miejsce do zamieszkania. Grupę delfinów spinnerów szacuje się na około 70 osobników, a butlonosów na około 350 – regularnie odwiedzają one zatokę Tamarin na zachodnim wybrzeżu i tam też najczęściej można je spotkać. Na otwartym morzu, widuje się czasami delikatnego delfina plamistego, który jest rozpoznawalny dzięki wyraźnym liniom zaznaczającym jego 3 odcienie szarości.

Delfiny wpływają do laguny o świcie po nocnym polowaniu na otwartym morzu by odpocząć, zebrać stado i oddać się swym codziennym zajęciom oraz pielęgnacji towarzyskich relacji 🙂 Matki karmią małe cielaki, niektóre osobniki śpią, inne się bawią lub właśnie kochają… Takie  codzienne, delfinowe życie!

Na początku były dobre chęci i naukowe racje

W 1999 roku francuska biolożka i cetolożka Delphine Legay (coż za „imienny” zbieg okoliczności!), rozpoczęła studia zatytułowane „Wieloryby, delfiny i rekiny z południowo-zachodniej części oceanu; dla regionalnego obserwatorium ssaków morskich”. Celem tej pracy było pogłębienie wiedzy z zakresu biologii morza poprzez badanie głównych drapieżników maurytyjskiego ekosystemu morskiego (wieloryby, delfiny i rekiny) .

Program badawczy został rozłożony na dwa i pół roku (od lipca 1999 do października 2001), a rozpoczęły go obserwacje zachowania delfinów w zatoce Tamarin na północno-zachodnim wybrzeżu. Przeprowadzano nagrania akustyczne, badania ekotoksykologiczne i wykonano liczne oznaczenia osobników (zdjęcia i opisy). Rzecz oczywista, wszystkie te operacje wymagały wejścia w bezpośredni kontakt ze zwierzętami… Zatem Delphine, jako jedna z pierwszych osób na Mauritiusie pływała i nurkowała w obecności delfinów, a czynności te były świadomie planowane i dokładnie dokumentowane. Istnieją zapiski, które dokładnie określają nieingerencyjny charakter tych spotkań (wyłączanie silnika łodzi, bezszelestne zejście do wody, unikanie kontaktu fizycznego, niezakłócanie trajektorii gdy stado się przemieszcza, itd.)

Delphine zginęła tragicznie w lipcu 2001 roku podczas nurkowania, pozostawiając niedokończony projekt tego, co cierpliwie budowała przez wiele lat.… Jej pasja, której poświęciła w dosłownym tego słowa znaczeniu życie, zapoczątkowała szersze  zainteresowanie maurytyjskimi delfinami.

Zalążek pracy naukowej przewidujący w dalszym jej toku kontrolowany komponent turystyczny, został kompletnie wynaturzony, zmieniając się w intratną, bezładną aktywność turystyczną.

Atrakcja turystyczna pod tytułem „obserwacja delfinów” rozwinęła się tak szybko i w tak anarchiczny sposób, że niebawem zaobserwowano u delfinów szereg zachowań typowych dla stanu stresu:  wzrost średniej prędkości pływania, dłuższe bezdechy, nagłe zmiany kierunku w poziomie i pionie, rzadsze skoki, których zazwyczaj używają do komunikacji… Oceaniczny tezaurus naukowców, zupełnie niezrozumiały dla przeciętnego turysty, precyzyjnie określa zbiór nienormalnego zachowania i reakcji delfinów!

Wobec licznych protestów mieszkańców wyspy i samych turystów, MMCS (Mauritius Marine Conservation Society) stworzyło projekt o cudacznym tytule „Zrównoważone zarządzanie obserwacją delfinów poprzez świadome programy edukacyjne”.

Eee, że jak? I co to dało?

Administracja, prawo, ustawy. Gra w ciuciubabkę

Ochrona waleni jest priorytetem MMCS (Mauritius Marine Conservation Society), które wyróżniło się w 1990 r. ustanowieniem prawa zakazującego używania pławnic (typ sieci) na wodach Mauritiusa. Przy wsparciu finansowym UNDP (The United Nations Development Programme) i innych sponsorów, ta pozarządowa organizacja opublikowała plakaty i książeczkę informacyjną na temat waleni na Oceanie Indyjskim, a następnie zainicjowała tematyczną kampanię uświadamiającą. Wydano plastyfikowane broszury, ustawiono tablice informacyjne, zorganizowano dyskusje publiczne i konferencje oraz rozpowszechniono specjalnie nakręcony w tym celu film. Aż cztery hotele (ojej!) na zachodnim wybrzeżu (La Pirogue, The Sands, The Sofitel Imperial, Hilton Resorts and Spa) wyraziły zgodę na emisję tego filmu na swoim wewnętrznym kanale…

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Przez długi czas, różne raporty opisywały anomalie związane z „branżą” obserwacji delfinów na Mauritiusie oraz jej konsekwencje, a w szczególności generowane w ten sposób długoterminowe problemy.

Poproszono o ekspertyzę doktora Vica Cockcrofta (Centrum Studiów nad Delfinami, Republika Południowej Afryki), speca od „Dolphin Watching”. Mądry doktor stwierdził, że jedynie odgórna ustawa, której towarzyszyłaby drastyczna kontrola działalności, poprawiłaby warunki obserwacji delfinów.

Celem wszelkich działań było opracowanie ustawy regulującej działalność Dolphin Watching, która ostatecznie została zrealizowana w marcu 2013 r. tekst ustawy

Ustawa miała regulować zasady bezpiecznej, nieingerencyjnej obserwacji i pływania z delfinami i wielorybami. Określono więc odpowiedni dystans jaki mależy utrzymać od stada, maksymalny czas obserwacji, ilość uczestników, należne wyposażenie i oznakowanie jednostki pływającej, licencje, szkolenia załogi, itd.

Pomimo usilnych poszukiwań, nie udało mi się znaleźć żadnej informacji o tym, czy ustawa ta była aktualizowana i czy są jakieś wymierne dane dotyczące obecnej sytuacji na maurytyjskich wodach.  Czy istnieją wiarygodne dane statystyczne na podstawie których można ocenić, jak rozwijała się ta atrakcja? Jaki wpływ ma ona na życie delfinów? W jakim stopniu ustawa o „bezpiecznej i odpowiedzialnej obserwacji” zdała egzamin?  Krótko mówiąc, co działo się przez ostatnie 5 lat?

Zabójcza siła pieniądza

Główne działania turystyczne na zachodnim wybrzeżu to wędkarstwo głębinowe / pełnomorskie oraz wyprawy na obserwacje delfinów i wielorybów łączone ze snorkelingiem i nurkowaniem na rafach. Zauważane przez wszystkich uczestników tych wypraw nieprawidłowości, są dzisiaj oczywiste.

Od ponad 18 lat, każdego ranka około 50 usługodawców pływa tam i spowrotem po zatoce Flic en Flac i Tamarin, aby pokazać delfiny swoim klientom. Według szacunków wielu różnych źródeł, w roku 2015 ten interes przynosił rocznie prawie 120 milionów rupii, czyli 3 miliony Euros!  Danych z roku 2017 nie znalazłam… Wysokie dochody jakie generuje powodują, że ciężko cokolwiek zarzucić organizatorom tego odmóżdżonego sportu. Natychmiast podnoszą się oburzone głosy o tym, że celuje się w źródło dochodów „wielu biednych rodzin”. Za „biednymi rodzinami” rzeczywiście, stoi parunastu lokalnych rybaków, którzy zainwestowali w solidniejsze motory i wykupili licencję, ale ciągle większość stanowią głodni pieniędzy tour operatorzy.

Co z tym oglądaniem nie tak?

  • stale wzrastająca liczba łodzi i katamaranów – pewnego poranka naliczyłam 23 łodzie, 3 katamarany i 73 wrzeszczące osoby w wodzie!!!
  • nieprzestrzeganie bezpiecznej odległości od zwierząt wyznaczonej na conajmniej 50 metrów, nieprzestrzeganie bezpiecznej odległości od innych łodzi
  • wszechobecny hałas (bardzo głośna muzyka, krzyki, nawoływania, silniki o ogromnej mocy, skoki do wody)
  • przecinanie drogi płynącemu stadu, ustawianie łodzi w poprzek ich trajektorii, okrążanie grupy, zbliżanie się do matek z cielakami (młode nie potrafią zwinnie omijać łodzi), nagminne próby kontaktu fizycznego ze zwierzętami, próby ich karmienia
  • narowiste przyśpieszenia łodzi
  • stałe ryzyko śmiertelnego wypadku zarówno dla klientów, jak i zwierząt (pracujące bez osłony śruby łodzi, zderzenia z innymi jednostkami, histeria, panika…)
  • ryzyko przenoszenia chorób (używana przez ludzi ochrona przeciwsłoneczna jest bardzo szkodliwa dla skóry delfinów)

Jedyną, pozytywną praktyką z jaką zetknęłam się podczas mych doświadczeń, to wykorzystanie stałych boi cumowniczych (jak już sobie wszyscy popływają z delfinami), podczas snorkelingu w tzw. Akwarium. Ale zaraz potem dostałam nożem w plecy, bo gdzieś wyczytałam, że  „zaleca się stosowanie silników czterosuwowych, na które ponoć delfiny reagują lepiej”!!! Osiągnęliśmy szczyty, proszę Państwa.

Autopsja maurytyjskiego delfina

Wyobraźcie sobie łodzie, które pierwotnie były przeznaczone do połowu na otwartym morzu, o różnych rozmiarach, wyposażone w nadzwyczaj potężne silniki (średnia moc to 2x225CV) i wreszcie kilka dużych katamaranów. Wszystkie jednostki załadowane turystami uzbrojonymi w sprzęt bojowy do „oglądania delfinów”. Płetwy, maska, rurka, plecy świece olejem do opalania, a w dłoniach aparaty cyfrowe i inne GO PRO. Każdy katamaran i łódka ma własny system nagłaśniający, odtwarzający pełnozakresowe modne utwory. Muzyka, hałas silników i wrzaski turystów sprawiają, że kocioł decybeli rozchodzi się wokół na dobrych kilka mil morskich. Przypomina to targ, gdzie każdy właściciel stoiska nawołuje głośniej niż jego sąsiad, aby przyciągnąć klienta.

Takie szczegóły jak schodzenie do wody instruktora z najwyżej dwoma osobami, gdzieś umknęło tym, którzy wrzucają swoje ofiary po kilkanaście naraz, prosto na głowy delinów. Każdy skeeper wylezie ze skóry, aby tylko klient był zadowolony i mógł się pochwalić swoim selfie z delfinkiem.

rozmiar_mozgu_delfin_czlowiek_mauritius.jpg

Wiadomo, że delfiny mają nadzwyczaj dobrze rozwinięty układ słuchowy, który pozwala im słyszeć dźwięki na bardzo dużych dystansach. Codzienna kakafonia i gnające za nimi dziwne, dwunożne stworzenia… WTF?!

Gdy tylko grupa waleni zostanie namierzona, cały marynarski bajzel pędzi jak najbliżej wyznaczonego punktu. Skeeperzy z komórkami przy uchu lub zwyczajnie wrzeszcząc, podają sobie namiary ostatnio widzianego osobnika. Natychmiast zmienia się kierunek, gdy tylko delfiny, które pojawiły się kilkadziesiąt metrów dalej, na nowo „spinają się” w grupę. Przez ponad dwie godziny, codziennie rano, od dwudziestu do trzydziestu łodzi załadowanymi turystami, tropi delfiny. Zatoka Tamarin, Black River i Albion zamieniły się w turystyczne terytorium łowieckie w poszukiwaniu emocji i cyfrowych zdjęć.

Quo vadis (natas) delphinus?

Co czeka maurytyjskie delfiny? Jak ustawa wprowadzona w życie w roku 2012 może jeszcze regulować dzisiejszą sytuację? Na jakim etapie znajdują się prace MTA, MMCS? Dlaczego nie ma dojścia do żadnych aktualizacji? Dlaczego nie ma kontroli na wodzie? Co robi Coast Guard (Ochrona Wybrzeża)? Tyle jeszcze pytań zostaje bez odpowiedzi!

Całkowity bojkot jest moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem. Delfiny nie powinny przyzwyczajać się do kontaktu z ludźmi, ryzykować zbliżaniem się do łodzi. Nie jest im potrzebny żaden kontakt z człowiekiem. Delfin nie cieszy się, że cię spotkał. To ty masz ubaw. Im bardziej delfin pozostaje dziki, tym lepiej.

Nie udzielaj swego błogosławieństwa tym praktykom.
Nie bierz udziału w wycieczkach.
Nie szukaj okazji do organizacji jakichkolwiek rejsów „w poszukiwaniu delfinów”.
Nie płać za pływanie z delfinami i nie pływaj z nimi za wszelką cenę!

Jedynym, cudownym momentem jest, nieoczekiwane, zaskakujące pojawienie się tych ssaków podczas pełnomorskiego rejsu. W lagunie, nawet jeśli zdarzy Wam się je spotkać, unikajcie podążania ich śladem. Właśnie wróciły do domu, aby odpocząć. Dajcie im spokój.

4 myśli w temacie “Pływanie z delfinami na Mauritiusie. Walnij się w łeb i schowaj ten portfel!

    • Katy pisze:

      W części to prawda. Nikt nie ma kraształowej kuli, żeby z góry wiedzieć co go (i delfina) podczas takiej wycieczki czeka. Całe szczęcie, coraz częściej podejmuje się temat nieingerencji w środowisko tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności. Nie wolno nam chować głowy w piasek, trzeba głośno się sprzeciwiać takim praktykom!

      Polubienie

  1. malena2805 pisze:

    Świetny i merytoryczny artykuł. Ja pisałam kiedyś ogólnie o wykorzystaniu zwierząt w turystyce ale temat delfinów też się tam przewinął. Nie pojmę tego do czego ludzie są zdolni dla kasy. Podobny proceder widziałam w Oslob (Filipiny) przy nurkowaniu z rekinami. Tyle, że tam nie było silników i faktycznie pilnowano aby do rekinów się nie zbliżać. Ale co z tego? Działanie lokalnych rybaków zaburza cały ekosystem. Cieszę się, że ktoś o tym pisze. Twój post powinno przeczytać jak najwiecej osób.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s