Kuchnia Mauritiusa. Ci można jeść na Mauritiusie? Czy jedzenie uliczne jest bezpieczne? Czego unikać?

Jedzenie i picie na Mauritiusie – Zdrowo i bezpiecznie #1

Aby zagwarantować sobie bezpieczeństwo i zdrowie podczas urlopu na Mauritiusie, wcale nie trzeba przechodzić szkolenia NASA. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek.

Jedzenie bez wpadek

Zmiana żywności i woda nieznanego pochodzenia mogą powodować przykre, a czasem i niebezpieczne dla życia biegunki u osób podróżujących do egzotycznych krajów. Chociaż w tropikach należy bezwzględnie przestrzegać zasady „boil it, peel it, cook it or forget it”, na Mauritiusie można sobie pozwolić na kilka od niej odstępstw.

Poznawaj nowe z umiarem

W maurytyjskich hotelach dają dobrze zjeść. Człowiekowi głowa sama kręci się dookoła, nie wie, co ma wybrać z suto zastawionego bufetu. Często gęsto nakłada kopiasty talerz, bo przecież chciałby wszystkiego skosztować… wszystkiego po trochu! Kończy się na przeładowanym żołądku, który i w Polsce skapitulowałby, gdyby kazano mu przerobić podobną ilość jedzenia. Więc hola! Lepiej mniej i powoli. Daj sobie czas.

Jedzenie, czego unikać? Uważaj na piment czyli papryczkę chilijską. Jest ona popularną przyprawą w kuchni kreolskiej.

Klasyczną wpadką jest spotkanie z pimentem. Piment to zielona lub czerwona chilijska papryczka. Maurytyjczycy chrupią ją obsmażoną w cieście lub używają półpłynnego purée, które mieszają z większością dań. Sugeruję ostrożnie jej kosztować, gdyż niejeden hojrak stracił dech przy demonstracji swojej odporności. Na szeroki uśmiech kucharza, który proponuje Ci cokolwiek „awek pimą?” (z papryką), stanowczo odpowiedz „pena pimą silwuple” (proszę bez papryki) ^^

Uliczne garkuchnie, maurytyjska street food, lokalni producenci

Większość poradników turystycznych, przestrzega przed ulicznymi sprzedawcami. Na Mauritiusie, uliczne jedzenie jest świeże i smaczne bo jest ono tak popularne, że wszelka, dzienna produkcja „schodzi” w mig. Poza tym ten, kto źle komuś dał jeść, nie utrzyma się w hadlowej gonitwie; nazajutrz nie ma już klientów i „znika z chodnika”.

Chyba znasz wytrzymałość własnych kiszek, więc ostateczna decyzja należy do  wyłącznie do Ciebie!

Uliczne maurytyjskie garkuchnie są bezpieczne i smaczne. Popularne placki smażone na oleju są najtańszą przekąską.

Kucharka przeleciała stół podejrzanie szarą ścierką i ceratka lepi się do łokcia. Bezdomny pies o wystających żebrach zagląda Ci w oczy, a tłusty karaluch właśnie galopuje w stronę zlewaka. Nic to. Świeżo umyta miska po poprzednim gościu, wypełniona aromatycznym daniem już dymi Ci przed nosem, więc chwytaj za widelec i zapomnij o tym, czego uczyła Cię mama. Przestań nerwowo czyścić go husteczką i jedz… ze smakiem!

Choć w podróży zazwyczaj należy wystrzegać się surowego mięsa lub ryby, na wyspie można się skusić na świeżo przygotowane carpaccio z tuńczyka, pod warunkiem, że już to kiedyś przerabiałeś.  Jest to wyjątkowo dobrej jakości danie, a pół wysmażony stek (z wołowiny czy z tuńczyka, wsiora wno), stanowi gwóźdź programu większości lepszych (czytaj droższych) restauracji.

Logiczną natomiast sprawą będzie unikanie surowych jajek lub jajek na miękko (runny) oraz nieobranych, surowych owoców i warzyw.

W letnim sezonie wszyscy kupują słodkie mango, owoce pasji, liczi i ananasy. Dobrze się składa, bo nie da się ich zjeść bez obrania, więc można się nimi objadać do syta.

Adeptom zdrowego żywienia będzie przyjemnie znaleźć w maurytyjskich supermarketach półki z „helthy food”. Są bezpieczne, gdyż są to marki sprowadzane z europejskich rynków, które najczęściej już znamy. W sklepach sieci LONDON lub INTREMART można dostać produkty bezglutenowe.

Jakkolwiek zdrowe nie wydawałyby się produkty od lokalnych producentów, należy wystrzegać się rukwi (cresson). Na polskim rynku jest trudno dostępna, a że jej zalety bardzo się wychwala, wiele osób szuka jej na talerzu przy okazji zagranicznych podróży.

Maurytyjska rukwia (rzeżucha wodna) uprawiana jest  w zbiornikach ciepłej, stojącej wody, istnieje więc ryzyko zakażenia amebą (rzadki pasożyt wywołujący zapalenie opon mózgowych).

Twoja flora bakteryjna nie poradzi sobie z nieznanym i zastrajkuje, jeśli sięgniesz po niepasteryzowane produkty mleczne. Ostrożnie  więc ze smakowaniem aloudy; jeśli ze świeżego mleka, lepiej daj sobie spokój…

Nadające nonstop katarynkową muzyczkę kolorowe trucki, wjechałyby nawet do oceanu gdyby tylko mogły, aby móc sprzedawać na plaży lody, napoje i wszelkiego rodzaju „gadjacks” (przekąski). Jeśli masz ochotę na ich lody z automatu – bierz. Bezpieczne i smaczne. Jeśli natomiast spotkasz sprzedawcę tzw. „glace rappé” (tarty lód), lepiej zapytaj się czy możesz mu zrobić pamiątkowe zdjęcie i… przełknij ślinę. Jego lód z pewnością robiony jest z wody z ogrodowego węża, zaś syrop pochodzi z domowej produkcji z baniaka, gdzieś pomiędzy naprawą roweru, a czyszczeniem butów. 🙂

Strzeż się jak ognia „bushmeat”

Najlepiej trzymać się z daleka od wszystkich legendarnych cari z małpy, nietoperza, tenerka (tong) lub innego dzikiego, egzotycznego zwierzęcia, nawet jeśli świeżo poznani gospodarze gorąco zachęcają Cię do ich skosztowania. Tylko rdzenni mieszkańcy Mauritiusa (i to jeszcze nie wszyscy), pozwalają sobie na takie smakołyki. Chociaż krążą opowieści o makabrycznym  sposobie przygotowywania owych dań, specyficznym zapachu (czytaj nieludzkim smrodzie) uwieńczone, rzecz oczywista, końcowym wyśmienitym rezultatem, tego typu łowy są zabronione. „Zdobyczne” mięso nie podlega żadnym badaniom weterynaryjnym.  W imię Świętego Winiarego, nie daj się skusić!

Picie bez wpadek

Ten wieczny alkohol…

Nawet jeśli rozwaliłeś świnkę żeby zafundować sobie all inclusive, oprzyj się pokusie zamawiania hektolitrów koktajli. Maurytyjski rum dobrze wchodzi, ale jeszcze lepiej powala. Umiar jest gwarancją dobrej zabawy i wyśmienitych wrażeń… hmm… nie tylko smakowych!

Koktajle z mleczkiem kokosowym (klasyczna Pina Colada) są przyrządzane z użyciem konserwowanego mleczka z puszki, więc można spokojnie je degustować.

maurytyjskie koktajle z rumu są wyśmienite, zwłaszcza te z destylarni Chamarel

Pitna woda – czy można pić kranówkę?

Bez względu na to, jak bardzo jesteś zahartowanym obieżyświatem, zawsze trzymaj się sprawdzonej wody! Wody z kranu lub ze studni pić nie należy (chyba, że mieszkasz tutaj już od kilku miesięcy).  Patrz post   Czy na Mauritiusie można pić wodę z kranu i dlaczego mam w domu fontannę W hotelach nie musisz wyławiać kostek lodu w drinkach. Są bezpieczne 🙂

Świeże soki owocowe i woda z kokosa

Wiele ulicznych straganów oferuje świeże soki owocowe. Są niezwykle gęste, delikatne, pięknie pachną i dają poczucie sytości. Robione na poczekaniu nie stanowią absolutnie żadnego zagrożenia, jeśli tylko potrafimy się powstrzymać od nałogowego ich picia 🙂 Nadmiar świeżego soku równa się zaburzeniom trawiennym, inaczej mówiąc rozwolnieniu.

To samo z orzechami kokosowymi. Spożywanie białego miąższu w nadmiernych ilościach powoduje biegunkę, chociaż czystą wodę kokosową można pić bez końca! Kupiony na plaży, ulicy czy w mieście, otwarty maczetą przed naszymi obiektywami, jest OK.  Wnętrze kokosa zawsze jest sterylne 🙂

Złota zasada

Zdobędę się na odwagę, by stwierdzić, że jedynym, złotym środkiem, który zagwarantuje Ci spokojne wakacje, to wywarzony umiar i zdrowy rozsądek. Smacznego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s