Pieniądze na Mauritiusie, wymiana walut, płatności – poradnik krezusa

Gdzie wymienić pieniądze? Jaką walutę zabrać na Mauritius?

Na pytanie „czy bardziej opłaca się płacić kartą z przewalutowaniem i prowizją od wypłacania z bankomatów, niż wymieniać pieniądze” odpowie Wam osoba zajmująca się Waszym kontem w banku. Jeszcze przed wyjazdem, zadzwońcie do niej i ustalcie, za co będą pobierane opłaty, gdyż jeden bank drugiemu nierówny 🙂

W większości sklepów na Mauritiusie można płacić w Euros, jednak kurs Rupii z pewnością będzie niekorzystniejszy niż ten w kantorze, a reszta zostanie zwrócona w walucie lokalnej. Marny to interes! Na targu i małych sklepikach nikt nie będzie bawił się w przeliczanie, ile kosztuje jedno mango, coca cola i cztery cukierki dla Juniora… dobrze mieć przy sobie lokalną gotówkę w małych nominałach.

Wymiany można dokonać w każdym hotelu, jednak opłaty pobierane za te operacje szybko wymęczą Wasze portfele. Lepiej pomyśleć o tym już na lotnisku w Mahébourgu; kurs jest podobny do tego w kantorach „na mieście”.

Chociaż kurs Rupii zmienia się prawie codziennie, w pozabankowych i pozahotelowych operacjach (wymiany między znajomymi, taksówkarzami, sklepikarzami itd.) zazwyczaj przyjmuje się, że 40 Rupii = 1 Euros = 4PLN. Oczywiście, niemały to skrót! 😉

Podobne przeliczanie ułatwia znacznie zakupy, warto jednak zapoznać się z dziennym kursem walutowym, aby w razie konieczności uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. Najlepiej zrobić to w banku MCB.

Przed nabyciem czegokolwiek, należy ustalić w jakiej walucie zostanie wykonana płatność i dokładnie potwierdzić należną kwotę ze sprzedającym.

Banki i kantory (bureau de changes) znajdują się we wszystkich większych miastach. Można wymienić tam banknoty różnych walut, jak i czeki podróżne (travellers). Pytanie: „czy lepiej przywieźć  ze sobę Euros czy Dolary” traci swój sens… Prywatne kantory oferują zazwyczaj lepszy kurs niż banki. Czasem jednak lepiej wypłacić pieniądze z bankomatu niż wymieniać w kantorze.

Należy zawsze przeliczyć wymienione pieniądze przed odejściem sprzed okienka. Prawdopodobnie, będzie trzeba przedstawić tam paszport. Dobrze wiedzieć, że istnieje możliwość negocjacji cen przy wymianie dużych ilości walut (> 1000€) i dużych nominałów (€200-500), można wtedy zaoszczędzić nawet do Rs 0.5/€ w stosunku do oficjalnego kursu. Próbujcie zatem negocjować, ale zawsze z uśmiechem!

Mając pieniądze w ręku, nie spieszcie się. Dodatkowa minuta spokojnej kalkulacji, pomoże uniknąć pomyłek!

pieniadze_na_mauritiusie_waluta

Miejscową walutą jest Rupia maurytyjska (Rs). Jedna Rupia ma sto centymów. Pierwsze banknoty rupii pojawiły się w 1876 roku, a w rok później wybito pierwsze monety. Obecnie w obiegu znajdują się monety 5, 10, 20, 25, 50 centów oraz 1, 5, 10 i 20 Rupii, natomiast banknoty mają równowartość 25, 50, 100, 200, 500, 1000 i 2000 Rupii.

Płatności, napiwki

Karty płatnicze są akceptowane w większości hoteli, restauracji (z wyjątkiem plażowych garkuchni), stacjach benzynowych i sklepach. Niektóre ze sklepów pobierają prowizję wysokości od 1% do 2% od należnej kwoty jeśli płacimy kartą (to samo na stacjach benzynowych). Bankomaty są dostępne w każdym, większym mieście, nie trzeba nosić ze sobą dużej ilości gotówki, która może być źródłem niepokoju. Wystarczy wymienić trochę pieniędzy zaraz po przybyciu, jeszcze na lotnisku, a potem, od czasu do czasu wypłacać z bankomatów na drobne zakupy – chyba, że chce się uniknąć haraczu za każdorazowe operacje – wtedy opłaca sią wypłacić raz, większą sumę i trzymać ją w hotelowym sejfie. Przy bezpośrednim płaceniu kartą nie ma kłopotów z oszustwami, wystarczy upewnić się, że transakcja nie przechodzi przez średniowieczną, ręczną maszynkę (która odciska odbitkę karty), tylko że korzystamy z elektronicznego terminalu, wydającego potwierdzenie danej operacji…

Powtarzam: jeszcze przed wyjazdem, dobrze jest porozmawiać ze swoim bankiem o wysokości pobieranych opłat przy operacjach zagranicznych.

Z napiwkami, tak jak w Polsce. Kto zadowolony z usług, zostawia parę groszy. Na Mauritiusie nie ma obowiązku dawania napiwków. Już około 50Rupii może okazać się wdzięcznym gestem wobec hotelowego boya, który przyniósł nam bagaże, dla masażystki, kelnera, sprzątaczki. Niektórzy hotelowi goście pod koniec pobytu zostawiają na łóżku banknot, w podziękowaniu dla pani sprzątaczki za całotygodniową opiekę nad czystością ich pokoju.  Można dać napiwek taksówkarzowi, ale najczęściej cenę przewozu ustala się jeszcze przed wejściem do auta. Taksówkarz nie obrazi się jeśli nie dostanie napiwku. Kelner rownież. I sprzątaczka. Można więc odetchnąć… Najlepszym sposobem aby podziękować, jest serdeczny uśmiech. To zawsze działa, przekonacie się sami. Im szerszy i od serca, tym więcej może zdziałać. Można go rozdawać za darmo. Maurytyjczycy o tym wiedzą i chętnie się nim dzielą!

Gdzie pójść na zakupy?

Oprócz lokalnych, ciasnych i kolorowych butików, gdzie można znaleźć szwarc, mydło i powidło, na zakupy spożywcze najlepiej udać się do sklepów London, Intermarket, Casino… tam znajdziemy produkty europejskie. Ostatnio zagościły w nich polskie jogurty, sery i mrożonki! Kupując na ulicy, trzeba pamiętać, że dokładnie te same artykuły można kupić w supermarketach. Zalety ulicznych zakupów to możliwość negocjacji ceny – zawsze można spróbować! Z uśmiechem i z… umiarem. Dla najuboższej części maurytyjskiego społeczeństwa, często jest to jedyne źródło dochodu.

Największe galerie handlowe to „Caudun” w Port Louis, „La Bagatelle” (na autostradzie po wyjeździe z Port Louis w stronę południa) i „La Croisette” w Grand Baie. Będziecie zaskoczeni ilością nowoczesnych butików, jakością towarów i… wysokimi cenami!

na_targu_mauritius

Kapitalnym doświadczeniem są lokalne bazary – ten w Port Louis lub w Quatre Bornes może okazać się dosłownym objawieniem dla tych, którzy nigdy nie mieli okazji zwiedzić egzotycznego targu. Nawet doświadczeni obieżyświaci lubią te miejsca. Bazar jest sercem miasta; spotykają się tu znajomkowie, gospodynie robią zakupy, dyskutują, między straganami biegają dzieci i wałęsają się wiecznie głodne psy. Można tu spotkać ciekawe towary, jak i ciekawych ludzi. To okazja do poobserwowania miejskiego, codziennego życia.

Drobne kradzieże są tu tak częste jak w Polsce. Kto na siebie uważa, raczej jest spokojny. Roztrzepana głowa lub ostentacyjnie obnoszący swoje „bogactwa” turysta, zawsze będzie na pierwszej linii ognia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s