Czasem trzeba pogodzić się z przeciwnościami losu i pochylić głowę. Schyliłam ją tak nisko, że przez trzy ostatnie lata chodziłam zgięta w pół. Siedzę sobie z bagietką pod pachą, beret na bakier i siorbię tę kawę. Wróciłam do Francji. Zatem koniec z Mauritiusem? Nie tak całkiem do końca. Mauritius pozostanie w moim sercu już na … Czytaj dalej Mauritius w sercu, a książka na polskie półki